poniedziałek, 12 lutego 2018

Oleje do zadań specjalnych - jak uzupełniam pielęgnację twarzy, szyi i dekoltu?



Wiele razy w swoich postach podkreślam, że skóra mojej twarzy nie dogaduje się z olejami.Dlatego właśnie nie używam ich codziennie do demakijażu i pielęgnacji. Mam jednak trzech ulubieńców do zadań specjalnych, których używam w sprawdzony dla mnie sposób - chcę wam dzisiaj zdradzić moje sekrety i być może nakierować was nieco na pielęgnację z wykorzystaniem olejów i serum olejowych.

Marki, które dzisiaj królują w moim poście, to:

1. o!figa
2. D'Alchemy
3. Nature Queen

Ciekawe? Zaczynamy!


DZIKA FIGA - O!FIGA

Na pierwszy ogień idzie serum olejowe Dzika Figa marki o!figa. Wygrałam je w Wielkim Świątecznym Lilikonkursie u Lili Natura. Byłam przeszczęśliwa, bo choć boję się olejków do twarzy, to serum ogromnie mnie zaciekawiło - głównie naturalnym i wspaniałym składem.

Bazą kosmetyku jest wyjątkowy olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Do wyprodukowania litra oleju potrzeba około miliona pestek wydobytych z blisko pół tony owocu! Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%!) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych naturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające i regenerujące. 

Poza olejem z opuncji figowej (wow!) w serum znajdziemy również między innymi olej z owocu dzikiej róży, który łagodzi i regeneruje skórę, dostarczając jej przy tym mnóstwa witaminy C.

Serum najlepiej używać na noc (na zwilżoną skórę, czyli najlepiej po nałożeniu toniku) i pozostawić do wchłonięcia.

Jako, że na olej z opuncji figowej mówi się "naturalny botoks", postanowiłam używać go pod oczy - jest niezwykle bezpieczny dla okolic oczu) oraz do okolic ust, gdzie występują u mnie widoczne bruzdy nosowo-wargowe. Jestem zauroczona tym produktem, bo już po około 2 tygodniach użytkowania zauważyłam wygładzone linie w okolicach oczu oraz delikatne spłycenie bruzd nosowo-wargowych.

Serum ma konsystencję typowego oleju, żółtawy odcień i według mnie pachnie jak chrzan. Może zabrzmi to dziwnie, ale zapach bardzo mi się podoba! Zdecydowanie jestem "chrzanolubna" :) Serum dość długo się wchłania, ale zawsze na to pozwalam, bo wtedy osiągam najlepsze efekty stosowania tego produktu.

Moja buteleczka (z ciemnego szkła, z pipetą) ma pojemność 30 ml - na stronie o!figa pojawiła się nowość, buteleczki o pojemności 20 ml.

Kupicie TUTAJ - cena regularna 89,90 zł / 20 ml (obecnie w promocji za 77,31 zł).


INTENSYWNIE REGENERUJĄCY OLEJEK DO TWARZY - D'ALCHEMY

O marce D'Alchemy oraz o innym produkcie z mojej półki przeczytacie w tym poście - KLIK.

Moja buteleczka to mini produkt o pojemności 5 ml - regularna pojemność to 30 ml. Olejek przeznaczony jest praktycznie do każdego rodzaju skóry. Ma za zadanie głęboko nawilżyć i zregenerować skórę oraz spowolnić przy tym proces jej starzenia się.

Spektakularny olejek, stworzony na bazie drogocennego, czystego olejku różanego - eliksiru długowieczności. Wspomaga procesy odpornościowe skóry oraz pobudza jej naturalny proces gojenia i regeneracji. Zawiera szerokie spektrum składników aktywnych: witamin, przeciwutleniaczy oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega 3, 6 i 9, które głęboko nawilżają, odbudowują i regenerują skórę, wzmacniając jej napięcie. Bogaty w najcenniejsze dla skóry oleje roślinne: olej z pestek róży, żywiczny z krystalicznych „kropel-łez” drzewa Pistacja Lentiscus, olej monoi, arganowy, lniany oraz buriti, a także w antyoksydacyjne ekstrakty z guarany, aceroli, rokitnika, żurawiny i camu camu.

W jaki sposób ja używam tego produktu? Pielęgnuję przy jego pomocy skórę szyi i dekoltu. Kiedy byłam nastolatką, nadmiernie korzystałam z solarium i kąpieli słonecznych. Jest to bardzo widoczne poniżej mojej twarzy - mam liczne zmarszczki poziome, zarówno na szyi jak i na dekolcie. Olejek D'Alchemy nawilża moją skórę i delikatnie ją napina. Zauważyłam, że zmarszczki są nieco mniej widoczne, zapewne dzięki lepszemu napięciu skóry.

Olejek ma lekko żółtawy kolor i cudownie pachnie różą. Uwielbiam go!

Kupicie TUTAJ - 190 zł / 30 ml.


MACERAT Z MARCHWII - NATURE QUEEN

Macerat marchwiowy otrzymywany jest w wyniku maceracji korzenia marchwi w oleju słonecznikowym, tłoczonego na zimno. Ma intensywnie pomarańczowy kolor i jest olejem o dużej zawartości beta-karotenu. Posiada doskonałe właściwości na polu pielęgnacji urody i poprawy naszego zdrowia.
 Macerat z marchwi Nature Queen doskonale sprawdza się przy pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Doskonale poprawia jej koloryt, wygładza, nawilża i regeneruje skórę, działa przeciwzapalnie, przyśpiesza gojenie ran i oparzeń, ułatwia regenerację naskórka. Dodatkowo łatwo się wchłania, nie zatyka porów i ma działanie brązujące.

Jakie zadanie specjalne zlecam temu produktowi? Otóż poprawę koloru mojej skóry, kiedy po ciężkim dniu staje się szara i zmęczona. Olejek ma bardzo intensywnie pomarańczowy kolor i potrafi brudzić, dlatego trzeba korzystać z niego z rozwagą. Ja, chcąc poprawić koloryt twarzy, dodaję malutką kropelkę olejku do kremu, którego używam na noc. Skóra faktycznie staje się jakby bardziej "ożywiona". Dostałam go jesienią, więc używam go w ten sposób, ale latem na pewno skorzystam z niego jako z naturalnego filtra przeciwsłonecznego. Olejek pachnie jak kuchenny olej słonecznikowy :)

Kupicie TUTAJ - 24,99 zł / 50 ml.


Jeżeli wy również macie oleje do zadań specjalnych w pielęgnacji twarzy, koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

16 komentarzy:

  1. Serum O! Figa marzy mi się odkąd o nim usłyszałam :) moja skóra ciągle jest odwodniona przez co wygląda na pomarszczoną, więc myślę, że to serum mogłoby zrobić niezłą robotę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! Skóra naprawdę zyskuje na sprężystości i jest bardzo gładka. Cudo :)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą opuncją figową, mam ją w pracy a nawet nie wiedziałam że jest tak przydatna :) Szkoda tylko że taki olejek jest bardzo drogi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na to, ile fig musi "zginąć", żebyśmy mieli taki olejek, to chyba nie jest tak źle z ceną :D

      Usuń
  3. Z olejków miałam tylko takie z Bielendy. Chciałabym wypróbować takie bardziej naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z Bielendy również zbierają pozytywne opinie :) Ale fakt, te naturalne są mimo wszystko bardziej interesujące <3

      Usuń
  4. Ja ostatnio rowniez uzywam sporo olejow i te chetnie przetesuje, bo kompletnie ich nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy jakoś bardzo nie byłam przekonana do olejów i w sumie nawet nie wiem czy byłabym w stanie się na jakikolwiek skusić aczkolwiek twoja recenzja skłania mnie do tego aby bardziej się z nimi zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc też bardzo długo się przed nimi wzbraniałam :) Jednak potrzeby mojej skóry zwyciężyły :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Olej z opuncji figowej jest najdroższym, bo tak, jak piszesz jego wyprodukowanie jest niezwykle kosztowne. Ale też jest wart swojej ceny. Co niezwykle ważne - olej poleca się dla skóry dojrzałej. Oleje kosmetyczne w ostatnim czasie w ogóle cieszą się coraz większą popularnością. Oprócz oleju z opuncji oraz oczywiście oleju arganowego godnym uwagi jest także olej monoi. Znacie ten olej? Może któraś z Pań z niego korzystała? Jakby ktoś chciał się dowiedzieć czegoś więcej, to opisaliśmy właściwości tego oleju pod adresem http://naturalnykosmetyk.blogspot.com/2017/01/olej-monoi-skarb-z-polinezji.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Serum chętnie wypróbuję, a co do marchwi to macerowane są nasiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Informacja o macerowaniu korzenia marchwii pochodzi z oficjalnej strony internetowej Producenta olejku :)

      Usuń
  9. Jejku, ja się powinnam wziąć za siebie, bo póki co to z tą pielęgnacją u mnie na bakier. Żeby mi się chciało olejem nawilżać włosy to już byłoby coś, a co dopiero mówić o takim postępowaniu z resztą ciała. Świetne to jednak sposoby i na pewno sprawiają, że skóra inaczej znosi te aktualne temperatury i lepiej wyglądać będzie w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem leniwa i muszę dużo nad sobą pracować, żeby mieć nowy, ważny nawyk, także wiem co czujesz :P

      Usuń

Copyright © 2016 eddieegger , Blogger